Igor Wieczorek - poea, prozaik, publicysta


                                            Metajęzyk Andrzeja Tomaszewskiego

 

      Jednym z najbardziej atrakcyjnych punktów Trzydziestej piątej Warszawskiej Jesieni Poezji, która z początkiem października odbyła się w Warszawie i podwarszawskich Petrykozach, był wernisaż Andrzeja Tomaszewskiego, znakomitego malarza, którego czołowi krytycy sztuki nie bez racji uznają za kontynuatora malarskiego języka Zdzisława Beksińskiego i Franciszka Starowieyskiego.
     Z mojego punktu widzenia najbardziej istotne jest to, że język jego malarstwa wspaniale koresponduje z językiem poezji i prozy, który cenię najwyżej. Jeśli wierzyć historykom sztuki, a przecież nie ma powodów, żeby im nie dowierzać, poezja i sztuki plastyczne oddziałują na siebie od niepamiętnych czasów. Wzajemna wymiana treści, tematów, a nawet idei rodzi ciekawe owoce i skłania wciąż do refleksji na temat istoty sztuki. Być może ową istotą jest ujawnianie obrazów, które z natury rzeczy są jakby bezpostaciowe i spoczywają uśpione na dnie oceanu niewiedzy ? A może język poezji, podobnie jak język malarstwa, informuje nas o tym, że ślepi, głusi i niemi widzą, słyszą i mówią wyraźniej niż aniołowie tudzież wszystkie cyborgi, które powstaną w przyszłości ? Choć na te trudne pytania nie znamy wciąż odpowiedzi, to przecież jest oczywiste, że w wartościowej poezji i w wartościowym malarstwie ukryte jest jakieś głębokie, metafizyczne przesłanie.
     Z obrazów Andrzeja Tomaszewskiego, które zawisły pod dachem dworku Wojciecha Siemiona , biło cudowne światło awangardowej sztuki, a w oczach dziesiątek poetów, którzy na te obrazy z zaciekawieniem patrzyli, widniały iskry poezji, dla której wszystkie języki są jednym metajęzykiem.

 

                                                                                                                    Igor Wieczorek
                                                                                                            poeta, prozaik, publicysta


 

Z nami zatrzymasz każdą najpiękniejszą chwilę...

 

y>